Jeden dzień w pracy skłonił mnie do napisania tych kilku słów. To raczej marginalne sytuacje, ale nasuwają pewne przemyślenia. Najpierw spotkałem około siedmioletniego pacjenta po plastyce spodziectwa. Po kilku słowach o pieskach i kotkach powiedziałem żeby, położył się i pokazał siusiaka. Spojrzał spode łba i powiedział „A swojego se oglądnij!” Pomyślałem, że elokwentny. Obejrzeliśmy siusiaka (na szczęście więcej go nie trzeba już będzie oglądać) wspólnie z rodzicami. Potem wychodząc mruczał pod nosem, że nigdy więcej z debilem nie będzie rozmawiał. Cóż, zrobił wrażenie, ale znam nawet bardziej wyraziste osobowości. Chwilę potem badałem 12 lata z powodu błahej wady nerki, ale poprosiłem żeby zsunął spodnie. Jakoś tak myślę, że w tym wieku trzeba zobaczyć siusiaka i jądra, często jest z nimi bowiem coś nie tak, a to bywa ostatnia okazja. Potem chłopiec zostaje z ewentualnymi problemami sam na sam. No i żywo histeryczna niechętna reakcja chłopca sprawiła, że poczułem się źle. Tata mówi, że taki spłoszony bo to tak bez uprzedzenia.
No to gwoli uprzedzenia…
Na studiach mówiono, że badanie lekarskie powinno dotyczyć całego nagiego pacjenta przy użyciu wszystkich dostępnych narzędzi diagnostycznych. Takie internistyczne spojrzenie, które oczywiście jest utopią. Ale pewne rzeczy zbadać trzeba.
U chłopca, w każdym wieku, urolog dziecięcy powinien obejrzeć narządy moczowo-płciowe. Szczególnie w wieku dojrzewania czy u młodego nastolatka. Wybierając się na wizytę trzeba dziecko przygotować. Opowiedzieć mu czego ma się spodziewać, dlaczego idzie na wizytę, co będzie pokazywał, że badania narządów moczowo-płciowych jest normalne u lekarza, oraz że żadna część badania nie będzie bolesna. Albo się nie wybierać. Albo oświadczyć, że nie życzą sobie Państwo pełnego badania – wpiszemy w wywiadzie i będziemy zadowoleni.
Dziewczynki mają nieco mniej problemów w zakresie narządów moczowo-płciowych. Często pytam matkę, czy nie widzi zaczerwieninia, upławów lub sklejenia warg sromowych i zadowalam się tą relacją, jeśli nie budzi wątpliwości. Jeśli jednak mówimy o nawracających zakażeniach, odparzeniach , upławach czy nietrzymaniu moczu zobaczyć trzeba – czy nie ma sklejonych warg sromowych, zapalenia sromu (tutaj norma w oczach rodziców bywa bardzo szeroka), czy krocze nie jest permanentnie wilgotne (moczenie moczowodowe albo … poronne wynicowanie pęcherza…).
W wybranych przypadkach trzeba w ramach wizyty wykonać USG układu moczowego (brzucha) oraz czasem moszny.
Generalnie rodzice powinni uprzedzić dziecko na czym polega wizyta u urologa, sami też być tego świadomi. Jeśli badanie urologiczne ma być „zaskoczeniem”, to nie idziemy do urologa albo jasno określamy czego oczekujemy, a czego sobie nie życzymy.